blogger » Kaprikorn
www » edinburgh.com.pl/blog/Kaprikorn
Pieśń kozła
Korzenie mej duszy na wschodzie, głęboko w tej ziemi, gdzie jodły strzeliste, takie które w trzech ledwo obejmiesz. Tam pierwsze dźwięki, smaki, książki... Potem wędrówka, pień koślawy nieco i powyginany, a gałęzie rosną w najbardziej nieprawdopodobnych kierunkach. Jedna z nich, aż do tego dziwnego kraju sięga, w którym wędzi się ziarna zboża w palonym torfie, a po wielu magicznych rytuałach powstaje z nich skarb największy tej ziemi. Oo, Dionizosie, stary pijaku i zbereźniku, napił się twój kozioł nektaru (w kolorze oczu Twojej ulubionej nimfy) i śpiewa, aż uszy puchną... Życie w pieśń się układa, rwaną, niepewną, smutno-wesołą... Często zwykłym koźlim meczeniem, z rzadka dźwiękiem rogu zabrzmi. Kilka taktów tutaj zapiszę, chcecie to posłuchajcie..
Autobus 26. Siadam na dole, bo tylko kilka przystanków do przejechania. Przede mną siedzi bardzo ładna dziewczyna, granatowy płaszczyk, mini spódniczka, długie brązowe włosy, okulary w czarnej plastikowej oprawie. Ma pewnie z 18 lat i wyróżnia się zdecydowanie z szeregu szkockich nastolatek. Po lewej stronie siedzi dwóch facetów, wiek około 50 lat, pijani. Gapią się na nią, a jeden z nich do niej gada - bez przerwy. No co tu...
Książka, kot i ten trzeci - cz. 3 - BitwaJimmy Griffith, świeżo upieczony rekrut i wierny poddany brytyjskiego monarchy, umierał ze strachu. Trzęsącymi się rękami podrzucił muszkiet do ramienia i wypalił, nawet nie mierząc, w kierunku nadbiegających postaci. - Chlanna nan con thigibh a si 's gheibh sibh feòil!!!* - nacierający pędem górale darli się jak diabły i wyglądali jak diabły, z twarzami pomalowanymi w klanowe barwy.Drugi...
Książka, kot i ten trzeci - cz. 2Powariowali. Chwycił kocicę za kark - ach, żebyście widzieli jaka była zła i wypadł, jak zwykle - przez okno, na deszcz. Po chwili wrócił po portfel. Yiffi syczała, miauczała i prychała wściekle, ale jej nie puszczał. A wszystko przez tego Burnsa, co to stoi obok mnie na półce. Z drugiej strony mam Wieniczkę Jerofiejewa, wierzcie mi, jest naprawdę wesoło kiedy ci dwaj zaczynają się spierać, czy lepszy radziecki kseres...
Twarz wykrzywiona w grymasie wściekłej zawziętości. Trzyma niewidzialnego demona za gardło i tłucze po wrażym łbie twardą, potężną, metafizyczną pięścią.Demon rzuca się, miota, bełkocze klątwy i zaklęcia, ale on powstrzymuje je kilkoma fuckami wysyczanymi chrapliwie z silnym edynburskim akcentem. Wygląda na doświadczonego łowcę. Ma na sobie czarny, wytarty skórzany płaszcz, a pod nim czarny golf. Wiek około sześćdziesiątki. Jest szczupły, niewysoki, zbudowany z samych żelaznych...
Co prawda obiegowo sądzi się, że mnie podobni żywią sie głównie koszulami suszącymi sie na okolicznych płotach, ale zapewniam, ze to potwarz i oszczerstwo :)Oto najulubieńsza kaprikornowa sałatka:
składniki:-sałata "curly"-rukola (wild rockett)-ser cypryjski haloumi-czarne oliwki-truskawki-mieszanka trzy ziarna: słonecznik, sezam, dynia (lub sam slonecznik lub sezam - jak kto lubi)-pieprz-oliwa z oliwek-ocet balsamiczny...
OwieczkaSiadają zawsze z przodu, przed samą szybą. Mają pewnie po 11 lat i są dobrymi kumplami. Polacy. Jadą około 20 minut, więc mają czas dokończyć zaległe zadania domowe, pogadać o filmach, grach i w ogóle o życiu. To taki wiek, kiedy wyglądają jeszcze jak dzieci, ale już prowadzą bardzo poważne rozmowy, mówią do siebie: „stary, ty mnie dzisiaj załamujesz, ja się do ciebie nie przyznaję” i w ogóle są bardzo kulturalni i...
KsiążkaNo tak, teraz już wiem, że Hanover Street – to nie dlatego, że taka nazwa ulicy fajnie brzmi. I raczej nie dlatego, że można nią dojechać do Hanoweru.To niesamowite uczucie, kiedy nagle miasto zaczyna żyć w Tobie nie tylko kolorami, zapachami, ulubionymi miejscami, ale także historią czy może raczej - historiami. To tak jak ze słowami. Mówisz „noga”, ale właściwie dlaczego mówi się na to coś „noga”? Dlaczego nie...
Książka, kot i ten trzeciMają swoje losy łacińskie sentencje. Czasem zależą od intencji i pamięci czytelnika. Tak i tej się przydarzyło: Habens sua fata libelli – mają swoje losy książki. A tam był jeszcze początek, co troszkę modyfikuje sens tej myśli: Pro captu lectoris habent sua fata libelli - los książek zależy od pojętności czytelnika... Prestonpans, grudzień 2009 r.Parszywie zimno, ciemności, wilgoć i smród. Tkwię tu zamknięta...
Czas: 7.45 rano, miejsce: autobus 22, górny pokład, trasa w kierunku Gyle Center.Tupot, chichot, stuk otwieranego gwałtownie okna, wrzask: „Go baaack to Chinaa!” Trzask zamykanego okna, chichot. Dwie Azjatki z plecakami, idące w kierunku stacji Wawerley, spoglądają w kierunku autobusu, nie przerywając rozmowy. Kilkoro pasażerów odwraca się i przez chwilę spogląda obojętnie na nastolatkę z aparatem na zębach, sprawczynię hałasu. Większość nie odrywa się...
Burns ożeniony z Mickiewiczem czyli znowu słoń a sprawa polskaTo taka transakcja wiązana, gombrowiczowski „buch-bach” (jeśli kto zna Trans-Atlantyk), powiedzonko w stylu „święta święta i po świętach”, czyli coś co mówi się automatycznie, „bo tak się mówi” i jakoś tak… proszę mi wybaczyć, ale mam wrażenie, że troszkę bezmyślnie.O czym mowa? O Mickiewiczu przyczepianym Burnsowi...
Korzenie mej duszy na wschodzie, głęboko w tej ziemi, gdzie jodły strzeliste, takie które w trzech ledwo obejmiesz. Tam pierwsze dźwięki, smaki, książki...Potem wędrówka, pień koślawy nieco i powyginany, a gałęzie rosną w najbardziej nieprawdopodobnych kierunkach. Jedna z nich, aż do tego dziwnego kraju sięga, w którym wędzi się ziarna zboża w palonym torfie, a po wielu magicznych rytuałach powstaje z nich skarb...








Blogi 


















