Mijał czas, a ja oswajałam się z moim życiem tutaj; Ponownie zmieniłam pracę, tym razem pozostając „w branży” – zostałam pizza chefem w szkockiej restauracji; Powoli wiele rzeczy stawało się normalne, inne traciły swój urok, jeszcze inne, stawały się denerwujące. Już nie patrzyłam z zachwytem na wszystko dookoła, choć miasto nadal zachwycało mnie swoim niepowtarzalnym urokiem; Zaczynałam dostrzegać opieszałość Szkotów w pracy, ich umiejętność...
Miało być o czymś zupełnie innym, ale matguru przeniósł mnie krowami do roku 2006:)
Jest połowa maja 2006. Miasto zapełnia się krowami. Wcale nie żarty, krowy pojawiają się wszędzie. Na Princess Street, na Starym mieście, w parkach, w centrach handlowych, na skwerach, w dokach. Przewożone ciężarówkami (najczęściej czerwonymi z napisem CROWN) i rozstawiane...
Zaczęło się zwyczajne życie. Zwyczajne? Poniekąd - tak, ale jednak, jakże różne od tego w Polsce.
Pracowaliśmy na zmianę: ja przed południem, Ten, Który Czekał, wieczorami. W międzyczasie szukaliśmy pracy. Knajpa (jedna z wielu włoskich) w styczniu zaczynała już świecić pustkami, a właściciel coraz częściej wspominał o cięciu tak godzin, jak i pensji. Wynajmowaliśmy pokój u jednego ze znanych edynburskich landlordów, za duże pieniądze (45F na osobę) i finansowo...
Właśnie: veni - niewątpliwie, vici -również, ale czy vici??? Pewnie, po części -tak, ale: jak duża to część? Cóż, można wziąć kartkę papieru, zrobić tabelki - zyski, straty, bilans, tylko - po co? I tutaj rozum cichutko szepcze: "nie patrz na to, co było, kieruj dobrze tym, co będzie". Staram się żyć tu i teraz. Tylko w tej chwili patrzę na niebo, tylko teraz...








Blogi 






































