profil poczta Grupy, Społeczność forum galeria users blogi
Znajdujesz się w Start arrow Blogi arrow Partia
20.03.2010.




Dodane przez: gjred, Komentarzy: 6, 07.02.2010

Zawsze wiedziałem, że jestem socjalistą. Lektury Orwella, Żeromskiego, trochę wrażłiwości na krzywdę spowodowaną nierównościami społecznymi i rodzinne tradycje zrobiły swoje. Może nie tyle tradycje, ale poglądy rodziców. Ojciec, taki trochę moczarowiec, syn ALowca, wnuk członka KPP, ateista, matka socjaldemokratka, agnostyczka ucząca mnie tolerancji. Wyszła taka wypadkowa.

Pierwszy raz w życiu do partii wstąiłem mając lat 16. To był rok 1993 i SdRP. Nie byłem w niej zbyt aktywny, szybko też zniechęciłem się obserwując praktyki starszych działaczy, którzy wtedy jeszcze nie do ko0ńca chyba wyrzekli się stalinowskiej przeszłości, a już piali z zachwytu nad liberalizmem. To w sejmie, bo na zebraniach mówili inaczej.

Potem był PPS, w którym przeżyłem już prawdziwą polityczną inicjację. Wiele w tym PPSie nie robiliśmy, fakt, ale co się naśpiewaliśmy to moje! Do tego ładna tradycja, nikt nie może powiedzieć! a to się flaszkę w lokalu zrobiło, a to się międzynarodówkę zaśpiewało. Fajna była ekipa. Blokowaliśmy eksmisje, wspieraliśmy strajki (na których piliśmy wódkę), jeżdziliśmy na obozy (jak wyżej), produkowaliśmy mnóstwo uchwał. Im bardziej radykalna tym lepsza!

Na pochodach 1-majowych zawsze szliśmy na samym przedzie i trafialiśmy na okładki i do tvn-u. Potem przegraliśmy dwa razy z rzędu wybory i jakoś się już z tego nie podnieśliśmy. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że my, młodzi stanowimy nicość w porównaniu ze starymi struktutrami partii, dzielącej się i łączącej ze trzydzieści razy, ale posiadającej silny kręgosłup historyczny na sztywno przytwierdzony do partyjnego sztandaru. Nasze pokrzykiwania per-ma-nent-na-re-wo-luc-ja wzbudzały uśmiech na twarzach starszych towarzyszy, którzy wiedzieli, że wyrośniemy.

Potem była już Szkocja. Przyjechałemwe wtorek, w czwartek wstąpiłem do Scottish Socialist Party. Czytałem o nich parę razy przed wyjazdem do Edynburga i byłem zachwycony. O takiej wielonurtowej, dopuszczającej frakcje, na zewnątrz jednak jednolitej, socjalistycznej, wolnościowej, antykapitalistycznej, niepodległościowej, a zarazem internacjonalistycznej partii mogłem w Polsce tylko pomarzyć.

Trochę mnie dziwiło, że Tommy Sheridan nie jest już liderem. To tak jakby Solidarność (nomen omen) zrezygnowała z Wałęsy. Pytałem tu i ówdzie czemu. Każda odpowiedź była inna, ale wszystkie opowiadały jakichs erotycznych lub okołoerotycznych skandalach. Pomyślałem, że już wiem. Całkiem nie rozumiałem czemu Sheridan wytoczył proces News of the World. Nie miałem partii za złe, że go nie broniła w seksaferze.

Gdy założył własną partię nie poszedłem za nim pozostając lojalnym wobec SSP, która była dla mnie wielonurtową ostoją demokracji. Potem jednak straciłem jakoś wspólny język z koleżankami i kolegami z koła. Tonie są hippisi z klasy średniej, jak w Forrest Caffe (nie serwują tam cukru, a tylko miód!), to lekarze, urzędnicy, nauczyciele, pracownicy biurowi, paru strażaków, studenci. Niebieskie kołnierzyki.

Nadal płacę składki,  ale to już chyba tylko z przyzwyczajenia.

Obserwuję ostatnio działania  Młodych Socjalistów, absolutnie nie związanej z PPS. Przynajmniej nie formalnie. Oni są tacy młodzi, tacy pełni zapału i wiary w zwycięstwo. Na facebooku zostałem zasypany zaproszeniami i aż mi się zachciało! Ani się nie obejrzałem, a już pomagam odbudowywać wojewódzkie struktury partii. Też chciałbym być o dziesięć lat młodszym.

Przynajmniej jak już umrę na raka po pięćdziesiątce (powiedzą wtedy "o, taki młody!" ) towarzysze przyniosą jakiś wieniec i zapalą świeczkę.


Komentarze (6)add comment

mr_black Powiedział:

558
Do broni, bracia dziś! Zewrzyjcie szyki wraz! I marsz, i marsz! I marsz, i marsz! napoić, przyszedł czas!
Nigdy nie byłem działaczem politycznym, chociaż kilka lat temu "zabiegali" o mnie działacze SLD - zabawna historia. Natomiast z racji wykonywanego zawodu, byłem dość blisko kilku partii. Z jednej strony chciałbym uczestniczyć w kształtowaniu, w jakimś sensie prawa, zasiadać w komisjach etycznych, etc, jednym słowem poświęcić się społeczeństwu, państwu, jednostce. Z drugiej strony doskonale widziałem, (doświadczyłem) jak odbywa się owo uczestnictwo polityczne, zarówno z lewej, jak i z prawej strony. Akurat centrum wówczas było nijakie, choć nie pozbawione typowych elementów PR oraz dbałości przede wszystkim o własny ogródek. We wspomnianych "ogródkach" działy się rzeczy różne i dziwne, tak dziwne, jak oni sami. Nie mógłbym uczestniczyć w cyrku, nawet, gdyby płacili godziwe pieniądze. Zdaje się, iż jestem na to zbyt poważny. Z trzeciej strony, cenię sobie rewolucjonistów, prawdziwie walczących, o "coś tam coś tam". Jednak jest jeszcze coś, co nie pozwala mi uczestniczyć w show. Im więcej spotykam "ludzi", tym mniej chce mi się rozmawiać, a gdzie dopiero coś dla nich "nas" sensownego robić. W Szkocji jak wiemy, poziom edukacyjny społeczeństwa jest na poziomie (zależy jaką przyjąć miarę). W związku z powyższym, przydałby się jakiś rewolucjonista, który poprowadziłby Szkocję nie tyle do niepodległości, ile do bibliotek, które są, a jakoby ich nie ma.
pozdr:)
 
8.02.2010
Głosów: +0

gjred Powiedział:

467
re: niepodległość
Nie jestem zwolennikiem poglądu gloszonego przez SNP, że gdy Szkocja zostanie niepodległa to rozwiąże to wszystkie problemy jej mieszkańców, znikną z powierzchni ziemi gwałty, narkomania, prostytucja, bieda, czy co tam jeszcze. Po prostu nie wierzę, że SNP jest zdolna do tego doprowadzić, bo gdyby uzyskała władze w niepodległej prowadziłaby taką samą politykę obecnych elit, dyktowaną raczej przez banki niż obywateli (zwanych także wyborcami, społeczeństwem, czernią itp.).
a co do cyrku to zgadzam sie zupełnie. tyle tylko, że mój cyrk to taki mały namiocik, gdzie nawet najsprawniejsza akrobatka grubego numeru tam nie fiknie.
 
8.02.2010
Głosów: +0

mr_black Powiedział:

558
Panta rhei
Człowiek wygłupia się niemalże codziennie. Dopiero z czasem dostrzega różnice. Kiedyś zauważyłem się w lusterku, do dziś pamiętam rozczarowanie. Inni pisali naiwne wiersze, z czasem wyrzucając je do kosza. Ktoś tańczy, ktoś śpiewa, ktoś inny wymyśla idee. Na koniec okazujemy się zdrajcami, dziwakami, nikomu niepotrzebnymi numerami w ewidencji. Jakie to wszystko ma znaczenie? Niech żyje bal...
 
8.02.2010
Głosów: +0

gjred Powiedział:

467
re:bal
balujemy tak jak sobie zagramy. jedni lubia na balach tanczyc, inni spiewac, jeszcze inni dyskutowac o wierszach lub ideach.
 
9.02.2010
Głosów: +0

mr_black Powiedział:

558
Dyskutownia
Właśnie te ostatnie interesują mnie najbardziej. Znasz takie ciekawe miejsca, w których można się pobujać?:) Po za blogiem oczywiście.
pozdr.
 
9.02.2010
Głosów: +0

gjred Powiedział:

9.02.2010
Głosów: +0

Napisz Komentarz
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta

busy