profil poczta Grupy, Społeczność forum galeria users blogi
Znajdujesz się w Start arrow Blogi arrow Rajskie wychowanie
29.07.2010.




Dodane przez: macieklew, Komentarzy: 8, 10.03.2010

Parsand prowadzi małą firmę komputerową. Naprawia sprzęt, robi strony internetowe i przygotowuje drobne prace do druku. Ma niewielki zakładzik na niewielkiej uliczce w sporym szkockim mieście. Na razie do niego dokłada – tak przynajmniej twierdzi. Stać go – ma bogatego ojca na Mauritiusie i jeszcze bogatszego wujka w Londynie. Tato kupił kiedyś młodszemu synowi małą firmę przewozową – kilka autobusów – i załatwił zamówienia rządowe. Tam u nich – na Mauritiusie. A Parsandowi zafundował studia w Europie. Komputerowe, bo Parsand od dziecka rozkręcał obudowy i próbował łączyć to, co w środku. Mówi, że dobrze mu szło.


Na szkockiej uczelni miał kiedyś kłopoty z pracą zaliczeniową. Prowadzący nie chciał mu pomóc, mówił, że powinien sam dać sobie radę. Parsand złożył skargę, twierdząc, iż nauczyciel prześladuje go z powodów rasistowskich. Potem sprawę opisali w gazecie i wykładowca musiał przepraszać. Oficjalnie. Parsand od tego czasu był traktowany ze szczególną ostrożnością. Na moje pytanie czy to naprawdę był rasizm, Parsand odpowiada – zgodnie z prawdą – „przecież jestem czarny”.


W zakładzie u Parsanda, za komputerami, pali się kadzidełko. A za nim obrazki z hinduskimi świętymi. Kriszna, Wisznu i Rama. Ładne to wszystko i zapach miły, choć ciężki.


Parsand jest hindusem, jak wielu na Mauritiusie. Jego rodzina pochodzi z Indii, chociaż on sam urodził się we Francji. Matka z Paryża, ojciec z Kalkuty, a mieszkają na Mauritiusie. „Jak w raju” – mówi Parsand – „palmy, słońce, morskie fale, bogactwo. Raj”. Gorzej, kiedy cyklon nadchodzi. Ceny pożywienia skaczą tak, że mniej zarabiających nie stać na nic. „Sami głodowaliśmy” – opowiada Parsand – „pamiętam, jak przez parę dni nie mieliśmy nic do jedzenia. To było, jak miałem jakieś 9, 10 lat. Teraz stać nas na wszystko.”


Parsand jeździ tu dwoma mercedesami – jeden dwuletni, drugi trochę starszy. Żona właśnie zdała egzamin na prawo jazdy, to ten starszy dla niej będzie. Oba auta za pieniądze taty z Mauritiusa. Wujek też czasami coś dorzuci.


Wujek mieszka w Londynie. Kilkadziesiąt lat tam mieszka – wygląda i zachowuje się jak angielski biznesmen. W nieruchomościach robi. I w drukowaniu chyba. Nieważne zresztą – ważne, że ma kupę kasy i maniery dżentelmena. I porozmawiać z nim można. Nie tylko o piłce, choć jest zapalonym fanem Manchesteru. O polityce, o Izraelu i o Palestyńczykach. O Holokauście też. Parsand nie miał pojęcia o drugiej wojnie światowej, nie mówiąc już o obozach.


W lecie Parsand wraca na swoją wyspę. Na zawsze. Starszy syn będzie kończył 5 lat i powinien iść do szkoły. Tam. „Dlaczego wracasz?” – pytam. „Nie chcę wychowywać moich dzieci, tak jak wychowywane są szkockie” – odpowiada – „a ty chciałbyś?” „Ja już to robię” – stwierdzam. I zastanawiam się, jak wychowują się maluchy na Mauritiusie. Wiem, jak jest w Polsce, wiem jak jest tu – w Szkocji. A tam? Jak w raju?


Komentarze (8)add comment

lakoma Powiedział:

609
Macku...
... swietnie napisane. Gratulacje.
 
11.03.2010
Głosów: +0

Motyka Powiedział:

507
zdecydowanie
Bardzo lubię takie historie, gdzie oczekiwania, marzenia, plany ludzi z totalnie innych światów okazują się tak podobne. Samo krzyżowanie się widzenia świata w takiej rozmowie jest arcyciekawe.

Tekst bardzo sie dobrze czyta.
 
11.03.2010
Głosów: +0

macieklew Powiedział:

136
Dzięki
dzięki :)
 
11.03.2010
Głosów: +0

Motyka Powiedział:

507
dwa grosze
(...)O Holokauście też. Parsand nie miał pojęcia o drugiej wojnie światowej, nie mówiąc już o obozach.(..)

Misię wydaje, że my europejczycy mamy punkt widzenia bardzo "europocentryczny", nawet nie bierzemy pod uwagę, że ludzie z Azji, Afryki, Ameryk czy Australi mają swoje obozy, holocausty, swoje historie.

Pamiętam, jak mieszkałem w USA, wpadła kiedyś w gości znajoma ze swoim chłopakiem. W trakcie gadki wyszło, ze gościu jest z Rwandy i uciekł przed ludobójstwem. Się zdziwiłem - jakim ludobójstwem, bo nie słyszałem o tym? Gościu zrobił trochę duże oczy...

Doczytałem potem na temat Rwandy i troche mi się głupio zrobiło.

Wiele razu spotkałem się z wielkim zdziwieniem połączonym z lekką drwiną i pogardą, że jeden z drugim Amrykaninem, czy Australijczycy nie wiedzą np. gdzie jest Polska. A czy Polacy potrafią wymienić choć z połowę stanów w USA? Albo wymienić kilka faktów z historii Australii?

No, ale tak jest każdy jest generalnie skupiony na problemach własnego kraju, czy kontynentu.
 
11.03.2010
Głosów: +0

Hansjugend von Zaataan Powiedział:

180
jeno
zdaje mi sie, ze nasze skupienie na wlasnym kontynencie jednak rozpycha granice swiatopogladowe, jesli wezmiemy pod uwage, ze mieszkamy w eurazji :)

 
11.03.2010
Głosów: +0

macieklew Powiedział:

136
Motyka
Przede wszystkim absolutnie nie wyrażałem (ani nie odczuwam) pogardy ani drwiny. Stwierdziłem tylko fakt - wujek znał dość dokładnie historię wijny, narodu żydowskiego i państwa Izrael. Parsand nie znał.

Co do Rwandy, to ja mógłbym porozmwaiać z Twoim znajomym, wiem dość sporo o tamtych wydarzeniach. Rozmowa z ich uczestnikiem byłaby dla mnie wielką sprawą!

Wiem także o tym, że w latach 70. ubiegłego wieku UK wraz z USA wypędziły wszystkich rdzennych mieszkańców Czagos - małej wysepki na Oceanie Indyjskim. Zapakowano ich na statki i wyrzucono (dosłownie) na MAURITIUSIE! Tak - właśnie tam, w Parsandowym raju. Niektórzy z tych ludzi i ich potomkowie do dziś wegetują po slumsach w stolicy wyspy. O nich także pytałem Parsanda - byłem bardzo ciekawy opowieści z pierwszej ręki. Niestety, o tym Parsand także nic nie słyszał. Tak, że nie tylko o Europę tu chodzi...

Idąc tokiem Twojego rozumowania, to on mi powinien o tym opowiedzieć, a nie ja pytać go o to...

Ale - i to jest bardzo ważne - ja tego nie oceniam. Nie oceniam jego postępowania, jego przekonań, zainteresowań. Natomiast uważam, że taka informacja, jaką przekazałem w tekście, jest dość ważna dla całości obrazu.

A gdybym chciał być złośliwy, to napisałbym, że Twoje słowa o eurocentryźmie Europejczyków, są nieuprawnionym generalizowaniem. Witoldowi ostro się ostatnio oberwało za generalizowanie na temat Szkotów :))
 
11.03.2010
Głosów: +0

Motyka Powiedział:

507
macieklew
hej, nie czepiam się Twojego tekstu, przeciwnie - bardzo mi się podoba. A rozwinąłem jakby temat, tak dla siebie. Z tym eurocentryzmem, to jako przykład ignoranta z Europy podałem siebie samego, nie. :-)

Z tym gościem z Rwandy nie mam kontaktu, to był znajomy mojej współlokatorki sprzed kilku lat.

USA absolutnie nie gloryfikuję, podałem jako przykład mojego wcześniejszego miejsca zamieszkania i obserwacji z tym związanych.

Pozdro
 
11.03.2010
Głosów: +0

macieklew Powiedział:

136
:)
E, no ja przecież nie mówię, że się czepiasz :)
Chociaż uważam, że jak się czepiać, to tylko tekstu (a nie człowieka, postępowania, przekonań itp). Ale jeszcze lepiej, jak nie ma się czego czepić :)

Z Rwandyjczykiem naprawdę chętnie bym porozmawiał.

A Ty żyłeś w Stanach? I nic nie mówisz? Napisałbyś coś o tym...

Pozdrowienia
 
11.03.2010
Głosów: +0

Napisz Komentarz
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta

busy