|
Kuchnia prawie jak u mamy...
Wiedzeni tęsknotą za domową kuchnią jak u mamy, daliśmy się uwieść postaci Pani Solińskiej w łowickim stroju zapraszającej do restauracji mieszczącej się na 73 Broughton St, EH1 3RJ. Przestępując próg restauracji wybraliśmy się w kulinarną podróż przywodzącą na myśl smaki z dzieciństwa, jednak w nie do końca tradycyjnym wydaniu.
Pierwsze wrażenie...
Kwiatowy wzór na ścianach, białych, jasnych jak w wiejskich chatach naszych babć, prababć. Jednak to miejsce to nie pocztówka z Cepeli, ale udana próba połączenia folklorystycznych motywów ze współczesnymi elementami, także sztuką.
Na chwilę zamykam oczy... i budzę się w pierogowym raju!
Przede mną wręcz magicznie zjawia się talerz, a na nim rozgwiazda z dziewięciu pierogów, oprószonych pietruszką. Oprawa prosto z nowoczesnej, drogiej restauracji, ale w przeciwieństwie do takiego miejsca, pierogi nie są rozmiaru przepiórczego jajeczka. Tłusty pieróg, kawałek po kawałku rozpływa się w ustach, bo ciasto ma tak cieniutkie, tak delikatne, a farsz nakładany „od serca”... Wielbiciele tradycyjnych smaków odnajdą w menu pierogi ruskie, z kapustą i grzybami, z mięsem. Dla tych którzy szukają nowych doznań kulinarnych – pierogi z haggis'em. Nie można oprzeć się wrażeniu, że haggis i pierogi zostały dla siebie stworzone jak żubrówka i sok jabłkowy.
Pierogi doskonale czują się w towarzystwie surówek, wśród których np. mniej swojska ''Polish salsa'' skrywająca ciekawe połączenie tak swojskich pomidorów, ogórków kiszonych, cebuli.
Trudno oprzeć się również słodkiej wersji pierogów z serem, utopionych w (nie słonym) maśle, obsypanych cukrem i cynamonem, które swym smakiem przeniosą nas do słodkich lat beztroskiego dzieciństwa.
Gdyby tylko na pierogach można było poprzestać...
Ale ciekawość smakosza wędruje za zapachem, a tu schowany w okrąglutkim bochenku świeżego chleba czeka bigos. Pachnący kiełbasą, rozpływający się w ustach, zagryzany chrupiącym chlebem. Mieliśmy również szczęście doświadczyć objawienia jakim jest golonka pieczona w jabłkach. Kruche mięso, namaszczone przyprawami, aromat pieczonego jabłka i ziemniak ze świeżym koperkiem i masełkiem... Słowa nie są w stanie opisać tej uczty.
Wegetarianie, poza wspomnianymi już pierogami, rozpusty dla podniebienia mogą szukać wśród placków ziemniaczanych podawanych ze śmietaną na słono lub słodko, naleśników w słodkich wariacjach, sałatek, zup…
Wielbicielom mięs nieobojętny pozostanie kotlet schabowy. W wydaniu Pani Solińskiej w delikatnej, złotej panierce, niebotycznych rozmiarów, podawany z ziemniaczkami i surówką do wyboru. Poprzedzić go można domową, taką jak u mamy zupą dnia. Zakończyć kieliszkiem, jednej z wielu rodzajów tu dostępnej, wódki – pour bonne digestion!
Tak zaprawiony żołądek oddać można na pastwę domowych ciast, których aromat i widok nęci nas już od samego wejścia.
W przygotowaniu zakąskowe menu czyli „tapas po polsku” dla niezdecydowanych wielbicieli różnych smaków lub po prostu ciekawych polskiej kuchni.
Strawa nie tylko dla ciała...
Przed wyjściem zajrzyjmy jeszcze do księgi gości. Różne narodowości klientów, różne języki – jeden przekaz, by nie być gołosłownym zacytuję:
„So at long last the ideal Polish restaurant in Edinburgh in which I can find inspiration to fulfill the hopes and aspirations of the Łódz Edinburgh Foundation. This restaurant is an art gallery and much more than that it is a work of art. I will be back with my friends who share my love & comitment to the Polish-Scotisch cultural dialog.” Richard Demarco
„Przefantastyczny klimat, cudne jedzenie, genialna obsługa, przemili klienci, stylowy polski wystrój. Cudo po prostu. Polecam Panią Solińską każdemu kto mnie o to zapyta. Powodzenia!!!” Klientka
Płacimy, żegnamy się już jak ze starymi, dobrymi znajomymi, z kuchni, w głębi wychyla się rozświetlona uśmiechem buzia pani Dorothy Nowak-Solińskiej, właścicielki i kuchmistrzyni owego przybytku niebanalnej rozpusty dla podniebienia. W swym czerwonym fartuchu niczym Pani Mama dopytuje po angielsku wplatając polskie słowa: jak nam smakowało? I zaprasza na kolejny wieczorek, który będzie miał miejsce w jej restauracji, tym razem występ bałkańskiego chóru połączony z degustacją wódek.
U Pani Solińskiej zakosztować możemy tradycji we współczesnej interpretacji, tradycji „Nowej Europy”.

Pani Solińska bistro& restaurant
adres: 73 Broughton St, EH1 3RJ
Pełne menu, godziny otwarcie oraz informacje o imprezach na stronie http://www.panisolinska.com/
Ceny: za danie główne w zależności od pory zapłacimy od 8-14 funtów.
Możliwość organizacji imprez.
Na miejscu są krzesełka dla dzieci.
Brak wjazdu dla niepełnosprawnych.
Tekst: pest.ka
Foto: materiały restauracji
POLSKA KUCHNIA KULTURA EDYNBURG SZKOCJA POLISH CUSINE EDINBURGH SCOTLAND
|