profil poczta Grupy, Społeczność forum galeria users users

informacje-green

leasure-brown

tips-blue

Znajdujesz się w Start arrow Deser arrow Marek Rębacz - Najważniejszy dzień życia - odcinek 9
08.01.2009.
Marek Rębacz - Najważniejszy dzień życia - odcinek 9 Drukuj Email
27.05.2008.

Odcinek 9


Dopiero teraz Maciej poczuł dla siebie odpowiedni grunt do dyskusji. Nigdy nie lubił gadać dla samego gadania, pić aby się tylko napić, bić, aby dać w mordę. Nie lubił rzeczy, ani spraw, ani czynności, które znajdują swe miejsce na świecie, a są bez powodu. Lubił natomiast ten swój stan wkurwienia, kiedy wzbierały w nim emocje, słowa same cisnęły się na usta, a pięści same się zaciskały, żeby komuś – w złości – przypierdolić. Był z niego, po prostu, chłop z godnością i jajami. Kiedy więc słyszał lub widział coś, co było nie po jego myśli, natychmiast ten swój stan spostrzegał. A że naokoło bardzo dużo było i działo się nie po jego myśli, więc stan ten nigdy właściwie wygasał, raczej tylko przygasał, tląc się w sercu, gotowy w każdej chwili do rozdmuchania w prawdziwy ogień. Wyciągnął więc swojego Fajranta, obrócił go w palcach lekko przygniatając, wsadził do ust i zapalił. Potem zaciągnął się do oporu.

 

– Sołtysa znam nie od dziś i wiem, że...jest w porządku...- burknął grzecznie.

 

Ale po lewej stronie Ciemięgi zaraza mieszka...- natychmiast ripostowała żona.


Dorotka zajęta wyszukiwaniem odpowiednich kosmetyków w kuferku zawsze przychodziła ojcu, w takich chwilach, z pomocą. Sam bowiem nigdy nie miał szans w dyskusji z Apolonią. Był skazany na porażkę, jak pies w pojedynku z kotem, choć przecież psiak większy i niby mądrzejszy.

 

Jak zwykły obywatel z urzędnikiem, choć urzędnik też przecież niby tego samego obywatel. Jak normalny człowiek z księdzem, choć – podobno – ksiądz też nic innego, jak normalny człowiek. Tak samo było z Maciejem. A to dlatego, że gdy babie kończyły się wszystkie normalne argumenty, jednym zdaniem potrafiła dyskusje uciąć, męża obrazić i uznać, że to ona zawsze ma rację. Stąd, gdy tylko rodzinna potyczka się zaczynała, a Dorotka była jej świadkiem, zawsze stawała po stronie ojca. Na wszelki wypadek. A może dlatego, że serce u niej było czułe i wrażliwe.

 

- Oj, zawsze gdzieś była i jest...i lewa i prawa strona...- Cicho podsumowała Dorotka.

 

Maciej uśmiechnął się do niej, kiedy ta wysłała mu porozumiewawcze spojrzenie. Odważnie więc brnął w dyskusję:

 

– O widzisz ! U człowieka tak samo dwie połówki..! – wycedził - I jak trza się do jakiej roboty wziąć , to się okaże , że obiema : i lewą i prawą pracujesz...choć różne..!

 

- Szczęście , że mózg pośrodku ! i w kupie to wszystko trzyma...- wspomagało dziecko.

– No tak ! Bo co by to było , jakby lewa ręka nakrętkę odkręcała a prawa zaraz zakręcała...Toż by się człowiek całkiem nie napił..! A i serce też pośrodku..! – spokojnie kontynuował Maciej.

– U mnie inaczej ! – zauważyła Apolonia.

– Bo na prawym boku za dużo śpisz...to się i przemieściło...- dodała mała.

– O ! Ja tam śpię na plecach to i siedzi tam , gdzie go natura wsadziła...- podsumował ojciec. Apolonia spojrzała na męża z pogardą.

- A odkąd to ciebie natura , a nie Bóg wszechmogący, stworzył ? Co ?! – wyszeptała złośliwie, bo Maciej niebezpiecznie wdepnął w te rejony, których naruszania Apolonia broniła tak samo jak radia M. Ale Maciej odważnie brnął dalej:

– Ja już jakiś czas kombinuję i zdaje mi się , że Bóg to ze mną za wiele wspólnego nie miał...

- Musi tak ! Bo rozumu to u ciebie za grosz..!

 

Dorotka patrzyła to na ojca, to na matkę. Ostatnie jej słowa, to był właśnie sygnał, że za chwilę albo ojciec dostanie w mordę, albo zostanie zmuszony do wyjścia na podwórze, za nie wiadomo czym, bez powodu, aby tylko wyszedł i nie oddychał tym samym, co Apolonia, prawie świętym, powietrzem. Zerwało się więc dziecko ze stołka z głośnym „Aha..!” i podążyło wprost do torebki, która wraz z sukienką zawiesiło na wieszaku przy zapiecku. Apolonia dopiero teraz spostrzegła, bo wcześniej miała ważniejsze rzeczy na głowie, że dziecko łazi po chałupie w samej halce, spod której prześwitywała nieśmiało czerwona bielizna.

 

- A coś ty się tak rozebrała..?!

- Bo mi gorąco...- odparło dziecko - Wypłacili za kartofle...

 

Dorotka otworzyła torebkę i wyciągnęła z niej stuzłotowe banknoty. Apolonia, bez słowa, zbliżyła się do córki, przejęła gotówkę i zaczęła ją liczyć. Dorota powoli wracała na swoje miejsce przy ołtarzyku. Maciej, który właśnie przed minutą podniósł się z kozetki i popijał z blaszanego kubka wodę zaczerpniętą ze stojącego pod kuchnią wiadra, zaczepił ją:

- Dużo ?

- Dwadzieścia miliony...- sekretnie odparła córka.

- Na stare..?

- Nie. Na przyszłe...- odparła z uśmiechem.

- No, no..! Ty se tak z ojca nie pogrywaj..!

- Na stare...

- To dużo jak za takie małe kartofle...- zadziwił się szczerze Maciej i powolutku zbliżył do stołu.

 

Oboje, Dorotka i Maciej, skupili swój wzrok na liczącej kasę Apolonii. Ta śliniła swe tłuste paluchy i przeliczała każdy papierek z osobna, każdy brała pod światło i fachowym spojrzeniem oceniała prawdziwość banknotu. Coś przy tym mruczała pod nosem. Na pewno nie przeklinała. Dorota poruszyła ustami, jakby chciała coś ojcu powiedzieć, ale żaden dźwięk się z nich nie wydobył. Maciej patrzył na córkę w oczekiwaniu, że wiadomość przesłana zostanie do niego ponownie. Dziecko zakręciło ramieniem, w powietrzu, wielkie koło i wyszeptało trochę głośniej.

 

- Opony do traktora...

 

Wiadomość dotarła i została odczytana. Trzeci raz nie trzeba było Maciejowi powtarzać. Odstawił kubek i zrobił nieśmiało jeden krok w kierunku żony.

 

- Opony do traktora trza kupić...- zachrypiał i zaraz odchrząknął.

 

 

Apolonia najpierw na męża spojrzała, czy aby nie wyłudza, potem przypomniała sobie faktyczny stan ogumienia w rolniczym sprzęcie i odliczyła Maciejowi dwa banknoty. Odwróciła się i zaczęła liczyć kasę od nowa. Maciej pokazał Dorotce uniesiony kciuk, na znak, że sprawa załatwiona. Dziecko jednak zdawało się trzeźwiej myśleć o gospodarce i traktorowych kapciach, niż sam gospodarz, bo znów poczęło jakieś znaki do niego wysyłać i szeptać.

 

- Dwie opony...Dwie...

Dopiero teraz Maciej zdał sobie sprawę, że nie starczy kupić, trzeba jeszcze kupić odpowiednią ilość. Zwrócił się więc ponownie do Apolonii:

 

- Dwie opony...

- Nie stać mnie na obie... - odparowała.

- No przecież widzę, że masz... - walczył o swoje.

- Na opony nie mam.

- Ale muszą być dwie...inaczej będzie kuśtykał...

- Odwróćta się...- wydała krótki rozkaz.

 

Jej słynne „odwróćta się” to był sygnał, że nikomu ani słuchać, ani patrzeć wtedy na wykonywane przez Apolonię czynności, nie było wolno. Maciej posłusznie stanął więc twarzą do wejściowych drzwi, a Dorotka odwróciła się do ołtarzyka. Uniosła jednak swoje lustereczko i ustawiła je tak, że pełny obraz matki ukrywającej pieniądze miała jak na dłoni. Cała ta ceregiela z chowaniem pieniędzy nie miała oczywiście najmniejszego sensu, bo wszyscy i tak doskonale wiedzieli, gdzie stara kasę trzyma. A trzymała je zawsze w jednym z trzech kamionkowych dzbanków stojących na okapie kuchni. Cały zaś sekret polegał na tym, w którym z nich...Wepchnęła banknoty w dzbanek środkowy, rozejrzała się, czy nikt nie patrzy, zamieniła dzbanki miejscami: lewy ze środkowym, potem prawy ze środkowym, potem prawy z lewym i znowu lewy ze środkowym. Kiedy zdała sobie sprawę, że sama już nie bardzo wie, w którym są pieniądze dała grze w trzy dzbanki spokój. Ledwie skończyła zabawę, podskoczyła nagle jak oparzona:– Dorotka !A która godzina ?!

 

– A dziewiąta. – odpowiedziało grzecznie dziecko.

 

- Oj ! Córciu ! Leć do parobka, niech siwka zaprzęga i każ mu po babkę na stację zajeżdżać. A ja lecę do proboszcza za urną i płótnem...każda minuta droga...

 

 

 

Komentarze (0)add comment

Napisz Komentarz
Musisz sie zalogowac aby dodac komentarz, zarejestruj sie jesli jeszcze nie masz konta

busy
Zmieniony ( 28.05.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Polecamy

Stirling jest znaczącym ośrodkiem w dziejach Szkocji. Historia miasta jest bogata w legendy i podania. Postaci takie jak William Wallace'a (bohatera filmu Brave Heart) czy Robert The Bruce...

Czytaj całość…
 

Partnerzy

paca Polish Cultural Festival

Kontakt

Skype: r.gasiorek
Mail: office@edinburgh.com.pl
Tel.: +44 7927193152


www.Edinburgh.com.pl