profil poczta Grupy, Społeczność forum galeria users blogi

informacje-green

leasure-brown

tips-blue

Znajdujesz się w Start arrow Artykuły arrow Andreas Gregorowicz - 170 rocznica smierci
26.05.2017.
Andreas Gregorowicz - 170 rocznica smierci Drukuj Email
04.06.2008.


Dziś mija 170 lat od śmierci doktora Andrzeja Saturnina Gregorowicza.

Moja przygoda z Andrzejem Gregorowiczem zaczęła się od spaceru po Edynburgu z grupą przyjaciół pod przewodnictwem Alana, emerytowanego nauczyciela geografii. Opowiadał o miejscach związanych z bogatą historią miasta, konflikatch religijnych i klasowych, które niezwykle często się na siebie nakładały. W drodze w kierunku Calton oświadczył, że kolejny punkt naszej wycieczki przygotował specjalnie z myślą o mnie.

Weszliśmy na cmentarz New Calton, gdzie odnależliśmy grób z polsko brzmiącym nazwiskiem. Andreas Gregorowicz, inskrypcje po łacinie, którą to, niestety nie władam ani biegle, ani wcale. Z Przewodnika po Edynburskich cmentarzach, w jaki Alan był zaopatrzony wyczytaliśmy, że „Andreas Gregorowicz, polski prawnik, chirurg i żołnierz, powstaniec zmarły w wieku lat 31. Walczył przeciw Rosjanom, po czym zbiegł do Edynburga, gdzie rozpoczął edukację medyczną. W ciągu roku zmarł z powodu plagi, zaraziwszy się wykonując swoje obowiązki wśród biednych mieszkańców miasta.” (1)

Przedstawiłem w kilku słowach moim przyjaciołom, bardzo międzynarodowej, szkocko-szwajcarsko-australijsko-kanadyjsko-portugalskiej ekipie, podłoże historyczne i polityczne Powstania Listopadowego. Szczególny nacisk położyłem na fakt, że nie był to li tylko kolejny zryw narodowowyzwoleńczy, ale także jeden z etapów antyfeudalnej, liberalnej rewolucji, jak przetoczyła się przez ówczesną Europę, począwszy od greckiego powstania przeciw Turkom, poprzez powstanie dekabrystów, rewolucje lipcową w Paryżu i ludową w Belgii, po powstanie ruchu Młode Włochy. Na moich przyjaciołach, zagorzałych republikanach, odwiedzenie grobu bojownika o postęp ludzkości zrobiło wielkie wrażenie.

Postanowiłem dokładniej zbadać historię doktora Gregorowicza.Zacząłem oczywiście od wsyszukiwarki Google. Znalazłem jeden artykuł (2). Zawsze coś do przodu! Postanowiłem potraktować zawarte w nim informacje jako punkt wyjscia. W miejskiej bibliotece po trudnościach technicznych spowodowanych nieznajomością obsługi urządzeń do przeglądania czasopism i wszelakich w ogóle druków, tudzież rękopisów, zgromadzonych na rolkach mikrofilmów udało mi się dotrzeć do wzmiankowanych w artykule nekrologów dr. Gregorowicza.

Czytamy w nich: „ Zmarł, przy placu Świętego Andzreja 30, Anrew Grgorowicz, chirurg (polski wygnaniec.) Urodził się w roku 1806 w szlacheckiej rodinie litewskiej; wstąpił do armii walczącej o niepodległość jako szeregowy żołnierz, odznaczył się w kilku bitwach i został awansowany na porucznika kawalerii. Jego śmierć była spowodowana pełnym poświęcenia i odwagi wywiązywaniem się ze swoich obowiązków wobec ubogiej rodziny zaatakowanej tyfusem na ziemi, która udzieliła mu azylu. Nieszczęścia jego kraju ciążyły nad jego świadomością jak ciężkie chmury – przygnębienie, którego nawet silny duch i nadzieja, naturalne dla młodych lat życia nie mogły odczarować. Miłość do Polski i wolności była zarazem jego pasją, jak i nadrzędną wartością jego człowieczeństwa.” (3)

Dalej oczywiście katalogi wszelkich możliwych bibliotek i archiwów. Poczułem się o ładnych parę lat młodszy. Odwykłem już od ślęczenia w bibliotekach, zapachu starych książęk i zdawania się na łaskę pań bibliotekarek. Od skończenia przeze mnie studiów minęło już wszak parę ładnych lat. Nie wiem, czy przez te parę lat rowinął sie mój urok osobisty, czy też może stało się to za zmianą szerokośći i długości geograficznej, pod jaką przebywam, ale muszę przyznać, że w odróżnieniu od niektórych pań bibliotekarek, z którymi konfrontacje z okresu studiów śnią mi się jako koszmary po nocach, panie i panowie w bibliotekach okazywali mi zazwyczaj bardzo wiele serca, chęci pomocy i wyrozumiałości. Tym chętniej mi pomagali gdy dowiadywali się o okolocznościach śmierci dr. Gregorowicza.

Niestety, miejskie i krajowe katalogi niewiele, lub prawie nic nie wspominały na temat w ogóle istniania dr. Gregorowicza. „Niewiele” nie oznacza jednak „nic”. Pierwszą informację otrzymałem z archiwum Królewskiej Szkoły Chirurgicznej w Edynburgu: „Sprawdziłem nasze zapisy elektroniczne i znalazłem w nich Andrew SATURNINA Gregorowicza, który otrzymał tytuł licncjata tej szkoły w roku 1837. Nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że jest to osoba, której Pan szuka bez pełnego przepadania archiwów.” Dalej znajdowała się instrukcja jak można zapłacić kwotę 30 funtów za przeprowadzenie poszukiwań. Nie skorzystałem z przedstawionej mi oferty, ciesząc się jednocześnie na zastrzyk informacji, do których nikt wcześniej nie dotarł i nie opublikował. Pomyślałem, że nikt wcześniej nie opublikował także tłumaczenia znajdującyc się na nagrobku dr. Grgorowicza łacińskich inskrypcji. W celu ich przetłumaczenia posłużyłem się swoją przyjaciólką, sublokatorką, a zarazem moją osobistą siostrą, która prywatnie jest magistrem filologii klasycznej. Lepszego, a zarazem podręczniejszego specjalisty od tłumaczeń łacińsko-polskich w Edynburgu chyba nie mógłbym znaleźć.

 

Otóż na kamieniu nagrobnym zostało wyryte:

z przodu, na górze „Dziedzictwo nasze przeszło w obce ręce, domy nasze za granicą. Nasze oczy sa zamknięte. Rozważ nasze występki Panie nad narodami”;

z przodu, na dole „Andreas Gregorowicz Magister zarówno prawa, jak i chirurgii, żołnierz polski walczący o wolność zmarł jako wygnaniec zmarł w nony czerwcowe (5 czerwca) 1838 roku”;

z tyłu „Towarzysze broni i współwygnańcy wznieśli przyjacielowi ten grób”.

Oto stałem się szczęśliwym posiadaczem dokładnej daty śmierci mojego bohatera! Kontynuując moje poszukiwania dowiedziałem się m.in., że archiwum miejskie gromadzi wszystkie akty zgonu, ale dopiero począwszy od roku 1855, a Archiwum Służby Zdrowia Lothian posiada spis wszystkich praktykujących tu lekarzy począwszy od roku... 1842. W archiwum ostatniej z wymienionych instytucji nie znaleziono także nazwiska Gregorowicz w generalnym rejestrze pacjentów w okresie 29 kwietnia – 5 czerwca 1838 roku.

Ostatnia informacją, jaką otrzymałem przed palącą coraz bardziej datą 5 czerwca zawarta była w mailu od Pani Irene Ferguson z Archiwum Uniwersytetu Edynburskiego. Otóż pisze ona, że nazwisko Gregorowicz nie figuruje wśród listy absolwentów wydziału medycyny, jest nadomiast na listach z sesji egzaminacyjnych z lat 1836-7 i 1837-38. Jako miejsce jego pochodzenia podano Polskę. Niestety żadne inne dane osobowe nie zostały przy tym nazwisku zanotowane.

Data rocznicy śmierci dr. Gregorowicza zbliżała się nieuchronnie, a ja coraz bardziej żałowałem, że nie mam możliwości przekopać się przez archiwa polskie dotyczące uczestników Powstania Listopadowego’

Co z całej tej historii wynika? Właściwie nic. Poza tym, że z dumą możemy powiedzieć „nasi tu byli” nie tylko wtedy, gdy zobaczymy walającą się po ulicy puszkę po Tyskim, czy Lechu.

Tekst i foto: Grzegorz Jarosław Rybak


(1) Michaeal T R B Turnbull: The Edinburgh Graveyard Guide, wydaw. Scottish Cultural Press, Edinburgh 2006, s. 118.

(2) Edynburski Biuletyn Informacyjny Nr 79 - Styczeń - Luty 2004

(3) The Edinburgh Evening Courant, June 7, 1838, Number 19,571. s. 3; The Scotsman, June 6, 1838, vol. XXII., NO. 1921., s.3.

 

 

 

 

 

 

 

 

Zmieniony ( 06.06.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Polecamy

‘Ogłaszam was mężem i żoną’-ta znana  formuła jest tu słyszana od ponad 300lat. Jednak okoliczności jakie towarzyszyły zawieraniu małżeństwa 300 lat temu w tym właśnie miejscu były znacznie bardziej dramatyczne i skomplikowane niż teraz. Gretna Green-maleńka mieścinka, leżąca dokładnie na granicy szkocko-angielskiej, niedaleko Carlisle, jedna z tych do których wjeżdżasz i  praktycznie w tej samej minucie wyjeżdżasz

Czytaj całość…
 

Partnerzy

 festiwalsmalllogo.jpg  

 

Wyszukiwarka ofert pracy  

 

 

Kontakt

Skype: r.gasiorek
Mail: office@edinburgh.com.pl
Tel.: +44 7927193152


www.Edinburgh.com.pl