|
Grzegorz Jarosław Rybak - Zerwane z bilbordu
Szybciej – wyżej – dalej – taniej!
Oto nowa olimpiada
właśnie w radio zapowiada,
że się teraz rozpoczyna
całkiem nowa dyscyplina.
Dyscyplina, co jak dla niej
na igrzyska też się nada:
konkurs będzie na latanie
szybciej – wyżej – dalej – taniej!
Bierze rozpęd, skok do góry!
Lekko z atlety lekkością.
już szybuje ponad chmury
imponując wysokością.
Centralwingsy, SkyEuropy,
papierosy i kompoty,
pełne dóbr są samoloty.
Doping, owszem, jest wskazany,
nie, jak w biegach, zakazany.
EasyJety i Wizzairy
łączą nowy kraj ze starym.
konkurencji sprawić lanie!
Wszystko całkiem jak w reklamie,
a reklama wszak nie kłamie,
szybciej – wyżej – dalej – taniej!
Jeszcze pięć zakreśli kół
jak na fladze olimpijskiej
i już leci głową w dół,
już kołuje nad lotniskiem.
Halo, halo, wita ziemia,
aż czuć ducha Coubertin’a.
Już gotowe są medale!
Szybciej – wyżej – dalej – taniej!
Edynburg 9/03/07
Ariadnie
Przykucnąłem by przejrzeć
przecenione sery
a ty, wciąż mówiąc do mnie
skręciłaś w alejkę
z proszkami, co nawet z sumienia
usuną wszelkie ślady.
I tak, straciwszy cię z oczu
zostałem skazany na
na samodzielne wybranie
jogurtu z miliardem żywych bakterii
lub tego z jedną zdechłą poziomką
w połowie ceny tamtego;
dwóch polskich, starych,
czarno-białych filmów
w cenie jednego
lub jednego nowego,
amerykańskiego;
chipsów, klipsów,
groszku, proszku,
ziemi do kwiatów,
tuzina zmywaków,
kompletów śrubokrętów
i kuchennych sprzętów.
Chcę do ciebie dzwonić
z prośbą o łaskę,
o amnestię – uwolnienie
z galer pchania wózka
wypożyczonego za złotówkę,
lecz przecież dopiero
za kwadrans osiemnasta,
a nie kosztujące nas nic rozmowy,
choć czasem pełne łez i wyrzutów,
zaczynają się dopiero po szóstej.
I tak błądzę
między pasmanterią
ze stoiskiem z nićmi
a rzeźnią
z byczymi głowami.
Suniemy równolegle
między alejkami
jak krople deszczu po szybie
nie mogąc się połączyć
dopóki nie napęczniejemy
zgrzewkami gazowanej wody
tak, by zespoleni z ładunkiem
zwiększywszy naszą masę
zwiększyć siłę naszego przyciągania.
Znajduję cię w zachwycie pochyloną
nad plastikowym koszem na śmieci
w kształcie kotka.
Różowym.
Oboje mruczymy
z zadowoleniem prężąc grzbiety
bo przecież lubimy
takie ładne rzeczy.
Zwłaszcza, że w promocji
i z ekstra punktami.
Jeszcze tylko musimy
Okazać przed wyjściem
Kartę rabatową,
Przepustkę na wyjście.
Strażniczka ze znudzoną miną
wystawia nam rachunek
za popełnione błędy
zezwalający na wyjście
na czterdzieści osiem godzin
byśmy mogli się nacieszyć
nowymi reklamami
nowych produktów
w nowym telewizorze
w nowej telewizji
i wolnością
...wyboru.
Kraplewo 13/05/07
Dachy
Chodząc po ulicach
omijam kałuże,
i innych przechodniów,
uważam
na przejeżdżające auta
i tramwaje,
matki z dziećmi,
rowerzystów
i kaleki.
Między kamienicami
stąpam wolno
i z uwagą,
patrząc pod nogi.
Ze spuszczoną głową
nie patrzę do góry.
Chyba, że obesra mnie ptak.
Aż tu nagle,
chyba z przyzwyczajenia,
spojrzałem w dół
na te same ulice
z poddasza.
I oto stoję porażony eksplozją dachów.
jak zapachem kwitnącego ogrodu,
jak kształtnością piersi na plaży.
Kominy jak kwiaty,
dachówki jak sutki.
I tak w zachwycie,
Z rozdziawioną gębą
myślę o tym
jak życie mi mija
wśród kałuż, niedopałków,
wyplutych gum do żucia
ze spuszczoną głową.
Olsztyn 16/07/07
Bo żona, bo dziecko, bo raty, bo maluch (...),
bo bony na cukier, bo bony do raju...
Jan Krzysztof Kelus
Moje kajdany
Nie jestem wolny,
bo normy,
bo formy,
bo zasady,
maskarady,
bo kodeksy,
bo kompleksy,
bo rządze,
pieniądze,
etyka,
publika,
sumienie,
otoczenie,
bo dziewczyna,
nikotyna,
bo kapitalizm,
kajdany ze stali,
bo życie z pogardą
mnie trzyma za gardło.
Edynburg 20/02/2008
Pigułka
Zmieniają się czasy,
zmieniają się goebbelsy
zmieniają się proszki
do prania mózgów
i tylko pralnia,
choć też zmienione,
pozostaje.
Przed filmami w kinie
już mnie nie karmią
czarno-białym proszkiem,
po zażyciu którego
miałem wszystko
jak w pigułce,
ilość węgla, stali, karpi
i wiedziałem kto jest przyjacielem,
i gdzie czai się wróg,
sukces,
sukces,
sukces,
sucks.
Teraz kolorowa tabletka
ma słodki smak coca-coli,
a dodatkowo dostępna jest
w wersji bez cukru.
Teraz to jest Ameryka!
Pigułki na zmęczenie,
pigułki na powodzenie,
pigułki na wzdęcie,
pigułki na szczęście,
pigułki na przeczyszczenie,
pigułki na czyste sumienie.
Nawet jeśli prawdziwe
to i tak po tysiąckrotnym przedawkowaniu
czuję w ustach
ohydny smak kłamstwa
zalatujący coca-colą.
Edynburg 22/02/2008
Vox ex machina
Dzisiaj rano usłyszałem
jak głos z komputera
informujący mnie,
że baza danych o wirusach
została zaktualizowana
o d c h r z ą k n ą ł.
Zawsze wiedziałem,
że komunikat ten,
w najbardziej dramatycznych,
lub kluczowych momentach filmów,
podawany jest właśnie wtedy
celowo
i na złość.
Teraz mogę
ożywionego skurwysyna,
nareszcie
szczerze nienawidzić
z czystym sumieniem.
Edynburg 23/02/2008
1989
Powtarzał im z uporem maniaka,
jaki cechował lewaków z Zachodu:
- Kupcie broń teraz, później będzie trudniej.
A oni święcie wierzyli,
że teraz wreszcie
nastanie demokracja,
wolne wybory
i socjalizm z ludzką twarzą.
Służby się ukryły
za niewidzailnymi sznurkami
długonosych drewnianych lalek,
które z przeciwników prywatnej własności
środków produkcji
stały się królami fabryk, kopalń, hut.
A oni obudzili się
bezsilni
i bezbronni.
Edynburg 25/05/2008
Czekanie na osiemnastkę
Jak wygłodzony tygrys po klatce,
drażniony na dodatek zapachami
z putykanych naokoło
pizzerii i frytkarnii,
chodzę w te i we wte
po przestrzeni ograniczonej
plastikowymi ściankami
autobusowego przystanku.
Już dawno nauczyłem się,
że miejska komunikacja
żyje własnym życiem
nie przejmując się czasem,
ani rozkładami jazdy.
Odpalam jednego od drugiego
mentolowe papierosy,
próbując oszukać nudę i głód.
Spóźniający się jak kochanka autobus
kradnie mi pół życia,
bezcenny czas,
który mógłbym przecież spożytkować
na bezproduktywne
gapienie się w sufit
w moim pustym pokoju.
Edynburg 1/05/2008
Blok
W gwintowanym szybie
rozpędza się pocisk windy.
Strzela w niebo
na cześć wodza
zwycięskiej rewolucji.
Pachnie bazylią i kadzidełkami,
w oknach tkwią kaktusy,
palmy i papirusy.
Poustawiane na półkach
wzdłóż ścian książki
prężą się w zwartym szyku
jak na defiladzie zwycięskiej armii.
Cały świat, ze wszystkimi jego sprawami
może się zmieścić
zamknięty na szóstym piętrze.
Edynburg 2/05/2008
Cyber sex über alles
Czemu służą komputery?
Wibratory i kamery!
Cyber sex über alles,
Super porno sex anales.
Ze śpiącą obok rodziną
się zaczyna seks z maszyną
super-hiper masturbation,
obraz coraz jest ostrzejszy.
Słowo w słowo, a po słowie
nową już ofiarę złowię:
chetnakasia, cyberkrysia,
z ktora super-cyber dzisiaj?
Bez ryzyka, z seksu w sieci,
choćbym chciał, nie będzie dzieci,
żadne także zakażenie
niemożliwe z seksu w tlenie.
W takich cyber-polowaniach
sam seks, bez zobowiązania,
przed kamerą fantastycznie
dwuekshibicjonistycznie.
Czasem zdarzą się przypadki,
gdy odwiedzam sexy-gratki,
że polując na podnietę
zdarzy mi się seks z facetem.
A gdy idę spać, niestety
nie przytuliwszy kobiety,
bo już snu nadeszła pora
tulę się do... monitora.
Edynburg 17-18/05/2008
Poranna gazeta
W Chinach trzęsienie ziemi.
Liczba ofiar
jak spirala kręci się w górę,
Padają nazwy zniszczonych miast,
niemożliwe w ogóle do wypowiedzenia,
nie mówiąc o ich zapamiętaniu.
Stanowiska dwóch ministrów,
międzynarodowa pomoc…
Po trzecim artykule
się znudziłem
i operacja plastyczna
chwilowej popgwiazdki
wydała mi się być ciekawszą.
W Birmie powódź.
Liczba ofiar
Kręci się w górę
jak licznik prądu
przy włączonych
wszystkich domowych urządzeniach.
Padają nazwy zniszczonych miast,
niemożliwe w ogóle do wypowiedzenia,
nie mówiąc o ich zapamiętaniu.
Stanowiska dwóch ministrów,
międzynarodowa pomoc…
Po trzecim akapicie
się znudziłem.
Przekręciłem gazetę
na ostatnią stronę.
Tabela Ligi Mistrzów…
W Darfurze wojna.
Liczba ofiar
mknie w górę
jak mijane super szybką windą
numery pięter.
Padają nazwy zniszczonych miast,
niemożliwe w ogóle do wypowiedzenia,
nie mówiąc o ich zapamiętaniu.
Stanowiska dwóch ministrów,
międzynarodowa pomoc…
Po trzecim wersie
się znudziłem.
Co też dzisiaj grają w kinach?
Amsterdam 20/06/2008
2984
Woda mineralna jest multimedialna,
papierosy interaktywne,
kisiel wirtualny,
telewizor dokładnie o trzydzieści procent lepszy
od tego o połowę tańszego.
Nawet sól jest w wersji light,
a z billboardu zwisa reklama
Mistrzostw Świata w Odpoczywaniu Gdynia ’08.
Czy to neologizmy,
czy też nowomowa?
A może to po prostu ja
Jestem niedzisiejszy?
Warszawa 25/06/2008
Ławeczka
Że niby tak tkwię
pośrodku tego zamieszania?
Para idiotów
z włączoną syreną
na służbowym aucie
na pustej ulicy.
Niech jadą w cholerę!
Odblaskowe kamizelki
trzeci już raz w tym tygodniu
w tym samym miejscu
zrywają, kopią, kładą…
Niech im ziemia lekką…
Ogrodowa piła
trzymana prze grube rękawice
szczerząc zęby
powarkuje na żywopłot.
Listonosz!
O!
Po prostu listonosz…
A ja z papierosem w zębach,
wierną puszką piwa warującą przy nodze,
i książką na kolanach
po prostu siedzę na ławce.
Patrzę na ten hałas
z perspektywy wolnego dnia.
Nigdzie się nie śpieszę,
po prostu jestem.
Mam nareszcie trochę czasu
żeby się spokojnie
postarzeć.
Edynburg 15-16/07/2008
Video „Viam”
wiją się wstążki
asfaltaśm rozoranych
koleinymi
tirmami
leci tirm za tirmem
nagrane ładunki
cięższe lżejsze
emocjonalne i pilne
wciąga
głowica ciężarowidu
Konwój
Mistrz kierownicy ucieka
Zagubiona autostrada
autostopklatka
zamazany obraz
słaba jakość taśmy
parowanie asfaltu
czy bezpowrotność?
teraz już kierownica
okrągła jak płyta
Edynburg 7-8/07/2008
Marzenia
Na parkingu tir na tirze,
tabor kolorowych wozów,
spełnione marzenia z dzieciństwa
o wiecznej włóczędze
i byciu wolnym.
Na obozowym ognisku,
gazowej butli z jednym palnikiem,
gotują wodę na herbatę
i chińskie zupki.
Diety w euro,
a na zupkach i konserwach taniej.
Porozumiewają się przez radio,
jak tajnymi znakami
powycinanymi w przydrożnych drzewach,
psiocząc na kursy walut
i ostrzegając się o czyhających patrolach
jak o żandarmach gotowych do napaści
i przegonienia taboru z lasu.
Spełniły się marzenia z dzieciństwa.
Teraz marzą o prysznicu
i o tym, by być stale
w jednym miejscu z rodziną.
Marzą o cofnięciu się w czasie
do swych szczenięcych lat
i zamarzeniu o czymś innym.
Okolice Żyrardowa 25/06/2008
Metoda pięciu kroków
Jest metoda pięciu kroków
na wejście w dorosłość.
Ja zawsze byłem
o krok za kolegami z mojego rocznika.
Gdy oni zaczęli
słuchać DEZERTERA
ja wciąż słuchałem jeszcze Czerwonych Gitar.
To krok pierwszy:
BUNT.
Gdy oni zamieszkali
na stancjach
i w akademikach
ja wciąż tkwiłem
kątem u rodziców.
Gdy oni płacili już
pierwsze rachunki
za światło i gaz
ja wciąż płaciłem jeszcze
cenę spóźnienia.
Gdy oni się żenili
wierząc niezachwianie,
że to już ten czas
ja ciągle poznawałem
znany mi już i tak dobrze
pełny smak życia.
Gdy oni się rozwiedli
dostając od dorosłości
kopa prosto w krocze
ja byłem o krok
od ożenku z nią.
Oni wciąż jak dzieci
pytają „a czemu?”,
a ja już wiem:
niczego nie można przyspieszyć
poza jazdą Audi TT.
Oni już Czerwonych Gitar
a ja ciągle DEZERTERA.
Olsztyn 30-31/10/06
Notatnik
Wszędzie chodzę z kalendarzem.
Piszę w nim plan wszystkich zdarzeń.
Kiedy wolne, kiedy praca,
kiedy znów na urlop wracam.
Cały mój skoroszyt tonie
w wykresach na każdej stronie.
A na końcu, w karny szereg
wpiszę numer za numerem.
Jeszcze zmieści się w notesie
reszta mego życia w stresie,
szkolenie albo spotkanie,
jak się przygotować na nie.
Wszystko tak zaplanowane,
nie ma czasu na kochanie,
nie ma miejsca w mym kajecie
na głupoty żadne przecież.
Nie znajdziesz się w mym brulionie,
na rok plany już zrobione,
nie wykreślam w nim niczego,
trzymam się zapisanego.
Ale stój! Nie Odchodź jeszcze!
W przyszłym roku ciebie zmieszczę.
Tylko zapisz się w zeszycie
na calutkie moje życie.
Edynburg 9-10/08/2008
Na wybiegu
Niektóre wojny są modne,
ładnie opakowane,
kolorowe i oczywiste.
Jaśni i czyści bojownicy
o wolność i demokrację w stylu zachodnim
przechadzają się w telewizorze
jak modelki na wybiegu
dumnie prezentując karabiny,
mundury i hełmy
z najnowszej kolekcji.
Na dole ekranu
można znaleźć adres strony producenta
noszonych w tym sezonie akcesoriów.
Aby być modnym trzeba jeszcze wysłać
charytatywny datek dla uchodźców
uciekających ze zbombardowanych wiosek
na północ,
a o tych uciekających na południe zapomnieć.
Wpiąć w klapę modnej marynarki
kolorowy znaczek
oznajmiający wszem i wobec,
że głosi się słuszne poglądy.
Byleby nie pomylić kolorów,
by nie być uznanym w dobrym towarzystwie
za apostoła osi zła.
O tych ładnych, kolorowych wojnach
z pierwszych stron dzienników
mieć wyrobione modne zdanie,
a o tych czarno-białych
z kolumny „Krótko ze świata”
nie mówić, nie szeptać, nie myśleć,
by nie być wziętym
za staroświeckiego radykała,
niepoprawnego romantyka.
Moda na sześćdziesiąty ósmy
Już dawno przeminęła.
Edynburg 6/9/2008
|