| Na koniec - jazz ze Śmietaną! |
|
|
| 02.05.2009. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Śmietana to znana marka na polskiej scenie jazzowej, współpracował z wieloma muzykami światowej klasy, m.in. takimi gigantami jak Art Farmer, Freddie Hubbard, Eddie Henderson, czy Joe Zawinul. Jak każdy dobry lider potrafił także dobrać sobie świetnych muzyków, którzy stanowią siłę kwartetu. Przedstawmy ich: Paweł Tomaszewski, pianista o imponującej technice - jego porywające solówki zasłużenie wzbudzały aplauz publiczności. To chyba najmocniejszy punkt zespołu Śmietany. Gra Tomaszewskiego to nie tylko imponujące popisy techniczne. Pianista urządza sobie śmiałe, perfekcyjnie kontrolowane wycieczki poza harmonię utworu, potrafi grać bardzo głośno, porywająco, dynamicznie, jak w Mr. Soul (temat Śmietany dedykowany tenorzyście Gary Bartzowi), ale także niezwykle lekko (niczym legendarny Ahmad Jamal) jak w temacie Ornette Colemana Blues Connection. Kolejnym świetnym muzykiem na scenie był Yaron Stavi, mieszkający w Londynie basista izraelskiego pochodzenia. Stavi popisał się kilkoma znakomitymi solówkami, najlepszą chyba w utworze przedstawionym przez lidera jako zbiorowa improwizacja. Wreszcie perkusista Adam Czerwiński, współpracujący z Jarosławem Śmietaną już od kilkunastu lat. Czerwiński jest perkusistą bezkompromisowym i głównym autorem dynamiki brzmienia kwartetu – gra z siłą rasowego metalowego bębniarza, choć przecież nieobca mu jest jazzowa finezja, perkusyjne „szmery i szepty”, co pokazał m.in. w pięknie zagranej przez zespół jazzowej wersji przedwojennej piosenki Lucjana Kaszyckiego: Pamiętasz była jesień. Kwartet Śmietany nie zaskakuje muzyczną odkrywczością, awangardowością, ani rewolucyjnymi pomysłami aranżacyjnymi, ale tez trudno zagrać coś nowego w tym gatunku jazzu. Nie jest to zarzut, nie oczekuje się odkrywczości i awangardy idąc do restauracji na ulubione tradycyjne danie. Usłyszeliśmy głównie bardzo sprawnie, miejscami wręcz porywająco grany neo-bop, z elementami fusion czy jazz rocka, za sprawa leadera, odwołującego się niekiedy do stylistyki gitarzysty Fleetwood Mac, a także do brzmienia Jimi Hendrixa. Były tez dwa ukłony w stronę jazzowej awangardy, raczej jednak czysto kurtuazyjne – oryginalne nagrania z lat 60-tych Ornette Colemana, Johna Coltrane`a (te dla wytworni Impulse) czy Erica Dolphy`ego, brzmią dziś wciąż bardziej awangardowo niż kwartet Śmietany. Dwa słowa o repertuarze. Leader zapowiadał każdy z utworów, brawa należą się mu za przypominanie genialnych dawnych polskich piosenek, będących gotowymi standardami jazzowymi, nie ustepującymi kompozycjom Cole Portera, Berlina czy Ellingtona. Nota bene pięknie zgrało się to z wieczorem w Jazz Barze, gdzie dwie godziny wcześniej odbył się koncert Eli Masiak „Zapomniane melodie”, z piosenkami z przedwojennych filmów i Kabaretu Starszych Panów. Właśnie od utworu z filmu Zapomniana melodia rozpoczął swój koncert kwartet Śmietany. Nie zabrakło tez akcentów humorystycznych. Przed utworem zapowiedzianym jako kolektywna improwizacja, będącym małą wyprawą w krainę atonalności, Śmietana skomentował (czy raczej skokietował): „teraz będziemy grali chaotycznie i nie będzie wiadomo o co chodzi, to właśnie to, co niektórzy krytycy nazywają prawdziwą sztuką”. Były też kompozycje Śmietany, w tym znakomity wspomniany juz Mr. Soul, Albatros Petera Greena (ex Fleetwood Mac) oraz 3rd Stone From The Sun Jimmy`ego Hendrixa.
foto: Jerome Lorieau Jeszcze kilka słów o grze samego lidera. Trudno się oprzeć wrażeniu, ze nie jest to juz ten sam wielki gitarzysta co kilka, kilkanaście lat temu, już nie tak kreatywny i nie tak inspirujący. To co grał było poprawne, ale nie wybitne. Mimo tego zastrzeżenia, to był dobry i ważny koncert, o dziwo, rzadko tej klasy zespoły jazzowe pojawiają się w Edynburgu. I na szczęście Jarosław Śmietana ma przy sobie doskonałych muzyków, którzy potrafią porwać publiczność, są świetni technicznie, mają osobowość, cieszą się z gry, no i ten swing - bo w końcu, jak to było? „It don`t mean a thing if it ain`t got that swing!”
Podziel się artykułem
Prześlij dalej
Komentarze (3)
![]()
Motyka
Powiedział:
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Zmieniony ( 02.05.2009. ) | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|










Solidną porcję ostro zagranego mainstreamu, zaserwował publiczności kwartet Jarosława Śmietany w niedzielny wieczór. Była to ostatnia impreza Polish Cultural Festiwal i jak można sądzić po reakcjach publiczności, równie udana jak pozostałe.







Sącząc ciepły lub rozgrzewający trunek uważnie przyglądają się największej atrakcji South Queensferry, szkockiej wieży Eiffel'a, mostowi kolejowemu Forth Bridge.
